zupa pomidorowa

Najpierw muszą zarobić pieniążki

I wrócili. Opaleni, zadowolenia, uśmiechnięci. A najważniejsze, że Pani W. ich nie wykończyła. Uff. Ale tęskniła za mamusią, co chyba tak trochę dziadkom zepsuło urlop w Chorwacji.

 

- Do mamy, do mamy… – tak pewnego razu płakała W. do słuchawki telefonu. Jedną nogą byłam już w samochodzie, by pędzić do Biogradu po swoją małą kruszynkę. – Uspokój się – powiedział mój mąż, przejdzie jej i przeszło, ale nie do końca, bo od tej chwili codziennie rozmawiałyśmy telefonicznie, co W. porabiała danego dnia. A zajęć było co nie miara. Codzienne kąpiele z „batcią” w morzu, wycieczki do miasteczka i zakupy, obowiązkowo lody, a nawet wypad na dyskotekę. Niesłychane!

Pełni poświęcenia dziadkowie robili wszystko, by W. nie tęskniła za rodzicami. – A czy tatuś też na mnie czeka – dopytywała się W. – A mój pokoik też pomalowaliście? Wszystko wskazywało na to, że mimo zabiegów dziadków W. chciała już wracać do domu. W pewnym momencie nawet rozważali skrócenie urlopu, by tylko W. była szczęśliwa. Babcia codziennie przez cały pobyt gotowała zupę pomidorową – jedyną jaką W. w pełni akceptuje, co jest gwarancją w całości zjedzonego posiłku. W upale egzotycznego lata, w siermiężnych warunkach na kuchence polowej i dusznym namiocie powstało aż 17 zup pomidorowych. Jak się później okazało trud został niedoceniony. – A ładnie jadłaś obiadek na wakacjach? – zapytałam pewnego dnia po powrocie W. do domu. – Babcia mi nie dawała obiadu – odparła moja córka. – A te zupki pomidorowe, to kto Ci gotował? – A to dziadek – stwierdziła W. – I obiecał, że jak będę duża, to kupi mi samochód – dodała. No „ładne kwiatki”!

Trudno nie docenić zabiegów dziadka, by W. nie wielbiła go pod niebiosa. Zbudował między innymi piękny tekturowy domek dla krasnoludów i Królewny Śnieżki. A ile nowych zabawek przybyło w trakcie wakacji z dziadkami… Lepiej nie będę liczyła.

- No i jak było? – zapytałam. – No super! Ale tęskniła za Tobą – powiedziała moja mama i ani jednym słowem nie wspomniała, czy W. dobrze się sprawowała. Czyż najukochańsza wnuczka może bywać małym „diabełkiem”. Oczywiście, że nie.

Po pewnym czasie doczekałam się szczegółowej relacji z pobytu w Chorwacji. Choć do tej pory W. utrzymuje, że zupy pomidorowe były autorstwa dziadka, to wyjazd był bardzo udany. – I co kochanie, fajnie było z dziadkami na tych wakacjach? – Tak, fajnie. – A za rok pojedziesz, jak Cię dziadkowie wezmą ze sobą? – Tak, ale najpierw muszą zarobić pieniążki! A zatem do roboty!

 

Hanna Grabowska-Macioszek